Właśnie skończyłam godzinną rozmowę telefoniczną z Jenny. Dzwoniła do mnie z Angli. Kazała wszystkich tych, którzy ją znacie, serdecznie pozdrowić. Starsznie narzeka na jedzenie, tęskni za miastem, za netem, za znajomymi z czaterii, za Wami wszystkimi.
Dni mijają jej szybko. Mieszka z innymi znajomymi z Elbląga w domku jednorodzinnym, do pracy chodzi pieszo ponad godzinę. Pracuje w hotelu, na brak kasy nie narzeka, a do Polski nie ma zamiaru wracać.
P.S. to była notka czysto informacyjna :)